Należę do wymierającego gatunku osób wychowanych na baśniach braci Grimm i Christiana Andersena, z dala od zgiełku medialnej papki. Od najmłodszych lat intrygowało mnie to, co osobliwie, niezwykłe, ale też brzydkie i niepokojące. Przepełnione prawdziwymi emocjami od miłości po nienawiść i przemoc. Dlatego nie akceptuje świata w którym rządzi hipokryzja, trywialność, malkontenctwo i wszechogarniający letarg. Jako wielbicielka i właścicielka kota, traktuję go jak własne alter ego. Cicho, czujnie niczym kot staram się podążać tylko sobie znanymi drogami. Nie wybieram tych na skróty, ani działania po najmniejszej linii oporu. Staram się zarówno w swoim malarstwie jak i popełnionych pracach naukowych zmierzyć z tematem niezależnie od tego jak bardzo jest on trudny, a nawet bolesny.